Ocena przyczyn
lipcowej powodzi

wnioski do programu ochrony przeciwpowodziowej w przyszłości

na Odrze
Aktualizowano:

Ekspertyza opracowana dla Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa

1. Wstęp

Wezbranie to wzrost poziomu wody powodujący tymczasowy wylew na tereny zazwyczaj suche. Wylew powodujący zniszczenia i szkody społeczne, gospodarcze oraz w środowisku naturalnym nazywamy powodzią. Rozmiar szkód wyrażony w pieniądzach nazywamy stratami pow odziowymi. Wezbranie zatem, w odróżnieniu od powodzi, oznacza tylko wzrost stanu (poziomu) wody, bez wystąpienia szkód. Wezbranie, czyli podstawowa przyczyna powodzi jest zjawiskiem naturalnym o charakterze losowym, niemożliwym do przewidzenia w dłuższym terminie.

Powódź powstaje gdy natężenie dopływu wody z opadów deszczu lub z topniejącego śniegu przekracza zdolność przepustową koryta rzeki. Rzeka wówczas wylewa na przyległe tereny i powoduje szkody, jeśli na terenach tych znajdują się obiekty podatne na uszko dzenia. Inną przyczyną wylewu może być utrudniony odpływ na skutek ograniczenia przepustowości koryta rzeki przez zwężenie doliny rzecznej w wyniku zabudowy, przez zator lodowy lub podpiętrzenie sztormowe w ujściu do morza. Na katastrofalne rozmiary lipco wej powodzi na Odrze złożyły się obie przyczyny: intensywny dopływ wody i, równocześnie, utrudniony odpływ.

Doliny rzeczne ukształtowały się w wyniku tysięcy wezbrań i powodzi historycznych. Od zarania ludzkości w dolinach rzecznych rozwijało się osadnictwo i rolnictwo, powstawały miasta, przemysł i szlaki komunikacyjne. Z drugiej strony jednak ceną za komfo rt zamieszkiwania i gospodarowania w dolinach rzek jest ryzyko powodzi. Ryzyko to w 1997 roku w dolinie Odry z potencjalnej groźby stało się realną katastrofą.

Przyczyną olbrzymich zniszczeń i strat w wyniku obecnej powodzi jest zarówno rozmiar zjawiska naturalnego jaki i, w znacznej mierze, stan zabudowy i zagospodarowania dolin rzecznych Odry i jej dopływów, urządzeń ochrony przeciwpowodziowej, sprawności s ystemów ostrzegania oraz bezpośredniej ochrony i ratownictwa. Na zjawiska naturalne jak i wysokość opadu nie mamy wpływu, natomiast pozostałe czynniki są skutkiem działalności ludzkiej, zarówno tej odległej przed wiekami jaki i tej całkiem współczesnej.

W ekspertyzie podejmujemy próbę oceny roli ważniejszych przyczyn kataklizmu. Wymaga to m.in. spojrzenia, chociażby w skrócie, na przekształcenia jakim ludzie poddawali w przeszłości Odrę, w wyniku czego rzeka stała się tworem sztucznym, a równowaga sys temu naturalnego jakim jest klimat, rzeka, jej dolina i zlewnia - naruszona.

Ekspertyzę opracowano na podstawie dostępnych danych i informacji publikowanych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w czasie powodzi (IMGW, 1997) i innych źródeł wymienionych w końcu niniejszej pracy. Podawane przez IMGW wartości danych obs erwacyjnych jak sumy opadów deszczu i stan (poziom) wody są wiarygodne. Dane dotyczące natężenia przepływu otrzymane z bezpośrednich pomiarów nie zostały jeszcze opublikowane, natomiast oszacowania natężenia przepływu pochodzące z krzywej przepływu tj. re lacji stan-przepływ, drogą ekstrapolacji w strefie maksymalnych przepływów dotychczas nie notowanych stanów wody, mogą być obciążone dużymi błędami. Z tego powodu informacje o przepływach i objętości fal powodziowych należy traktować jako szacunkowe.

Obliczenia częstości lub prawdopodobieństwa pojawienia się przepływu maksymalnego oszacowanego podczas omawianej powodzi wymaga żmudnej pracy nad uzupełnieniem braków w danych obserwacyjnych i ich weryfikacją, porównania poziomów wody ostatniej powodzi z historycznymi znakami wielkiej wody na murach starych miast, przeprowadzenia obliczeń sprawdzających, m.in. oceny wpływu przerwania wałów na wielkość przepływu maksymalnego i temu podobnych czynności, wymagających czasu.

Ocena częstości obecnej powodzi na podstawie zaobserwowanego maksymalnego stanu (poziomu) wody nie jest wiarygodna ponieważ na tę wysokość, oprócz natężenia przepływu, wpływają takie czynniki jak zabudowa i stan roślinności w korycie wielkiej wody, prz erwy na wałach i inne przyczyny powodujące, że przy tym stanie wody w danym przekroju poprzecznym rzeki mogą przemieszczać się fale powodziowe o różnej wielkości kulminacji przepływu.

Z tych powodów ogłaszane obecnie oceny, iż ta powódź była: 200-, 500-, 1000-, 10000- letnia, są przedwczesne i niedostatecznie uzasadnione. Na podstawie posiadanych obecnie danych można jedynie powiedzieć, że ostatnia powódź na Odrze była, pod względem rozmiarów kataklizmu, największą w tym stuleciu i że przeciętny okres powtarzalności powodzi o tej wielkości jest rzędu stu lat lub więcej. Dokładniejszą ocenę można będzie uzyskać później, po wykonaniu prac wspomnianych wyżej.

Na marginesie wypowiedzi oraz ocen, według których ostatnia powódź na Odrze miała okres powtarzalności 10000 lat, można zauważyć, że taka ocena jest bardzo użyteczna dla wielu osób. Zwalania bowiem od odpowiedzialności decydentów, którzy wydali pozwole nie na zabudowę polderów i innych obszarów wielkiego ryzyka oraz tych, co zmniejszyli przepustowość Wrocławskiego Węzła Wodnego i fachowców, którzy "uzasadnili" te działania, autorów projektów obwałowań, które niczego nie obroniły, dyspozytorów zbiorników , które nie spełniły swej roli i wielu innych. Każdy z nich może mówić, że działał w najlepszej wierze, ale tak wielkiej powodzi nikt się nie spodziewał, nie przewidywano jej w ocenach naukowców, w prognozach, normatywach projektowania, itp.

2. Regulacja rzeki Odry w przeszłości i obecnie

Odra przed tysiącem lat płynęła w szerokiej dolinie tworząc liczne zakola wśród bagien i lasów łęgowych. Szerokość naturalnej doliny Odry jest od kilku km w górnym i środkowym biegu do kilkunastu km poniżej ujścia Warty. Nurt rzeki meandrował i zmienia ł bieg na całej szerokości doliny. W czasie wezbrań rzeka użyźniała gleby terenów nadbrzeżnych. Obfitość ryb i zwierzyny oraz żyzne gleby przyciągały ludzi, sprzyjały osadnictwu.

W XIII w. Zaczęto budować wały w dolinie Odry, głównie dla ochrony gruntów ornych. Budowano chaotycznie, każdy właściciel gruntów usiłował chronić swój teren, nie oglądając się na sąsiadów i na zachowanie rzeki po obwałowaniu. Działania takie przynosił y więcej szkody niż pożytku. Wzrastające zaludnienie i zabudowa doliny powodowała coraz większe zwężenie koryta wielkiej wody. Rosły szkody wyrządzane przez powodzie. Taki stan trwał do XVIII wieku, kiedy to rozpoczęto prace regulacyjne na większą skalę. Wówczas to obwałowano lewobrzeżną nizinę Oderbruch (Łęgi Odrzańskie) o powierzchni 800 km2.

Powódź 1736 roku zmusiła władze państwowe do zajęcia się regulacją rzeki i ułatwieniem odpływu. W ramach regulacji wykonywano m.in. przekopy odcinające zakola rzeki i skracające jej długość. W wyniku tego z pierwotnej długości 1020 km skrócono rzekę do obecnych 860 km. Na przykład, od Krapkowic do ujścia Nysy Kłodzkiej skrócono bieg rzeki o 14,7%, poniżej ujścia Warty skrócono o 24% itd. Na tym ostatnim odcinku przekopy spowodowały podniesienie zwierciadła średniej wody Odry do ok. 4 m powyżej dna doli ny (Born, 1948), do czego przyczyniło się również wzmożone odkładanie rumowiska rzecznego, na skutek intensywnej erozji w następstwie przekopów wykonanych w górze rzeki.

Dzisiejsze zwierciadło wody ukształtowało się na dolnej Odrze daleko wyżej niż przed 200 laty, w czasie ostatniej powodzi wzniesienie nad dnem doliny wynosiło ok. 7 metrów.

W XIX w ukształtowano obecny układ kilku odnóg Odry na odcinku ujściowym oraz kanałów odwadniających lewobrzeżne obszary depresyjne w dolinie dolnej Odry.

W 1880 r zauważono, że przekopy skracając bieg rzeki, powodują zwiększenie spadku podłużnego i szybszy spływ wód w dół rzeki, gdzie następuje nagromadzenie wód i wylewy na tereny przyległe (Born, 1948). Takie zjawisko obserwowano w czasie powodzi 1993 i 1995 roku na Renie, którego bieg istotnie skrócono w XVIII-XIX w. i ostatniej powodzi na Odrze na odcinku granicznym z Niemcami.

W XIX w. rozwój żeglugi miał decydujący wpływ na charakter i rozmiar prac regulacyjnych. O ile w XIII po Odrze pływały łodzie 10-tonowe, w roku 1859 już barki 100-tonowe. Wzrost przewozów i wyporności taboru wymagała zapewnienie odpowiednich głębokości żeglownych. Miała temu sprzyjać regulacja na średnią wodę przez zwężenie koryta ostrogami faszynowymi. W 1819 roku w Protokole Bohumińskim ustalono na przykład następujące szerokości koryta średniej wody: odcinek Racibórz-Koźle 68 metrów, ujście Nysy Kło dzkiej- ujście Widawy 90-93 m, ujście Nysy Łużyckiej-ujście Warty 150m.

W 1868 r postanowiono jeszcze bardziej zwęzić szerokość koryta średniej wody, np. powyżej ujścia Warty ze 150 do 120 m. Ponadto usiłowano przy pomocy regulacji ostrogami przeciwdziałać szkodliwym skutkom licznych przekopów i skrócenia biegu rzeki omówi onych wyżej. Celu tego jednak nie osiągnięto.

Gdy regulacja rzeki nie zapewniała pożądanych dla żeglugi efektów to w końcu XIX- początku XX wieku skanalizowano odcinek od Koźla do Wrocławia przez budowę 22 niskich stopni piętrzących zapewniających głębokość minimalna 1,4 m

W roku 1990 przewozy żeglugi na Odrze wzrosły do 2 mln ton rocznie a nośność barek- do 450 ton. W 1937 r. przewozy osiągnęły 4,5 mln ton. Przed II Wojna Światową rząd niemiecki planował przekształcenie Odry w drogę wodną dla barek 1000-tonowych. Przewo zy żeglugi na Odrze w 1982 roku szacowano na 6,4 mln ton (Drobek, Heffner, 1985).

Wybudowane w latach 1903-1933 zbiorniki Turawa, Dzierżno i Otmuchów służyły do podtrzymywania głębokości żeglownych podczas niżówek na Odrze, spełniały też funkcje przeciwpowodziowe.

W ciągu ostatnich 50 lat dla potrzeb żeglugi wybudowano stopień wodny w Brzegu Dolnym, przebudowano 6 starych stopni, wybudowano zbiorniki Nysa, Mietków i Dobromierz, służące również dla ochrony przed powodzią, kontynuowano prace regulacyjne i budowę o bwałowań.

Spojrzenie w przeszłość nasuwa uwagę , że cele stawiane przez ludzi przy podejmowaniu omawianych działań na Odrze były osiągane tylko na krótko; niekiedy skutki działań okazywały się odwrotne od zamierzonych, np. skracanie biegu rzeki zwiększyło zagroż enie powodzią. Zmieniały się tez priorytety zamierzeń. W okresie XIII-XVIII w. priorytetem była ochrona przed powodzią, chaotyczna i nieskuteczna zresztą. Następnie priorytetem był rozwój żeglugi powodujący prostowanie koryta rzecznego i nadawanie mu zwar tego przekroju poprzecznego. Powodowało to szybszy spływ fali powodziowej i nakładanie się fali Odry i jej dopływów, a więc zwiększenie zagrożenia powodziowego. Okazywało się więc, że poszczególne cele są ze sobą sprzeczne, jednak optymalnego rozwiązania nie znaleziono.

Podobnie było w czasach PRL. Początkowo priorytetem była ochrona przed powodzią gruntów rolnych, skutkiem czego było m.in. intensywne zagospodarowanie rolnicze polderów odrzańskich i budowa lub umacnianie wałów powyżej Opola i Wrocławia, co zwiększyło zagrożenie powodziowe tych miast. W latach siedemdziesiątych, nadano priorytet żegludze, z podobnym skutkiem. Równocześnie następował intensywny rozwój urbanistyczny miast w kierunku rzeki, a więc, narastanie potencjału szkód popowodziowych. Ochrona przed powodzią, pomimo licznych deklaracji władz i ogłaszania planów, pozostawała nieskuteczna. Każda wielka powódź w okresie powojennym dawała temu świadectwo.

3. Ochrona przeciwpowodziowa w dorzeczu Odry

W okresie średniowiecza miasta rozwijały się na wyższych brzegach, na terenach wzniesionych ponad najwyższy znany wówczas poziom wody. Stare miasta usytuowane wewnątrz zakoli Odry otoczono z przeciwległej strony fosą przecinającą zakole. Szkody powodziowe w owych czasach polegały na przedostaniu się wezbranych wód do koryt fos, niszczeniu młynów i kół wodnych oraz zatopieniu osiedli biedoty usytuowanych poza murami miast. Fala powodziowa w korycie Odry przemieszczała się wolno i najczęściej wezbrania dopł ywów lewostronnych wyprzedzały falę Odry górskiej. Zdarzały się jednak katastrofalne powodzie, na przykład w 1501, 1515 czy 1736 roku, kiedy dochodziło do całkowitego zatopienia doliny Odry. Następowało wówczas przerywanie zakoli oraz nałożenie fal dopływ ów na fale Odry (Szczegielniak, 1995 ).

Pierwsze budowle ochronne - wały budowano na Odrze i przebudowywano od XIII w. przez kilka stuleci. Była to, jak wspomniano w punkcie 2, działalność chaotyczna i nieskuteczna. Po wielkiej wodzie, niezwykle długotrwałej, powodzi 1736 roku rozpoczęto reg ulację Odry omówioną wyżej w p.2. Władze zarządziły wówczas wzmocnienie wałów i podniesienie korony o jedną stopę ponad maksymalny stan wody. Po jeszcze większej powodzi 1785 r zarządzono podniesienie korony wałów o 2 stopy ponad stan najwyższy. Podobne d ziałania podejmowano po każdej większej powodzi.

Prowadzone w XVIII i XIX wieku wielkie prace regulacyjne spowodowały skrócenie czasu przebiegu fali Odry źródłowej, wskutek czego wezbrania lewobrzeżnych dopływów Odry mogły nakładać się na czoło fali Odry i w efekcie zagrożenie powodziowe Opola, Brzeg u, Oławy i Wrocławia ciągle wzrastało (Szczegielniak, 1995). Powodzie 1897, 1902 i 1903 r potwierdziły słuszność tej diagnozy i wymusiły podjecie kolejnych inwestycji przeciwpowodziowych.

Po powodzi 1897 r. uchwalono specjalne ustawy w roku 1899 i 1900 o środkach dla usunięcia niebezpieczeństwa powodzi w prowincji śląskiej.

Po katastrofalnej powodzi 1903 r., gdy zatopiona była ponad połowa obszaru miejskiego Wrocławia i cała dolina w górę od miasta , uchwalono ustawę "odrzańską" 1905 r., w której przyjęto szeroki program regulacji rzeki i budowy obiektów ochrony przeciwpo wodziowej.

Według tego programu wykonano skomplikowany Węzeł Wodny Wrocławia (WWW), którego główne elementy to kanał ulgi z jazem wpustowym , kilka odnóg koryta Odry, trzy poldery, przerzut wody do koryta Widawy i budowle sterujące dopływem na poldery. System ten miał zapewnić bezpieczne przejście przez miasto kulminacji fali powodziowej rzędu 2400 m3/s, oszacowanej na tyle dla powodzi 1903 roku.

W 1995 roku oceniano przepustowość WWW na 1850 m3/s jako skutek zaistniałych zmian w zabudowie doliny (Szczegielniak, 1995). Warunkiem osiągnięcia takiej przepustowości (1850 m3/s) w symulacji wykonanej przez Szczegielniaka było wykorzystanie polderu O ławka i przerzutu 110 m3/sek do Widawy. O ile nam wiadomo, warunek ten nie był spełniony i faktyczna przepustowość WWW musiała być mniejsza. Maksymalny przepływ Odry we Wrocławiu w lipcu 1997 r. szacowano na 3200 do 3600 m3/s. Objętość wody wynikająca z r óżnicy miedzy tym ostatnim przepływem, a faktyczną przepustowością WWW wylała na miasto. Tłumaczy to szeroki zasięg zalewu obszaru miasta w tym roku.

Wybudowano do 1933 roku zbiorniki Pilchowice, Turawa i Otmuchów oraz kilkanaście zbiorników mniejszych na sudeckich dopływach Odry, w tym 12 suchych. Wybudowano 16 polderów o łącznej pojemności 167 mln m3, z czego 10 polderów o pojemności 66,7 mln m3 p owyżej Wrocławia, pozostałe zaś na dolnym odcinku poniżej ujścia Warty (IMUZ, 1992). Wybudowano kanały ulgi w Opolu i Raciborzu, ten ostatni już w czasie II wojny. Przebudowano wiele odcinków obwałowań.

W czasach PRL i do dziś poldery nie były wykorzystywane zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Zostały zagospodarowane rolniczo, niektóre zabudowano. Według oceny Hydroprojektu z 1987 r. uznano system polderów górnej Odry za mało efektywny ze względu na małe możliwości obniżania kulminacji fal powodziowy (IMUZ, 1992). Ocena ta różni się od poglądów innych specjalistów (Bortkiewicz, Szczegielniak, 1993), uważających poldery za istotny element systemy ochrony przeciwpowodziowej pod warunkiem zaopatrzenia polde rów w urządzenia do sterowania dopływem, aby polder nie napełnił się przedwcześnie. W pierwotnym bowiem zamyśle niemieckich projektantów większość polderów miała się napełniać samoczynnie przez stałe przelewy, bez zamknięć.

W czasach PRL wybudowano również zbiorniki Nysa, Mietków i Dobromierz oraz wykonano prace omówione wyżej w punkcie 2. Uzyskano dzięki temu sporą dodatkową objętość retencji, jednak z drugiej strony ważne elementy poniemieckiej infrastruktury przeciwpow odziowej jak poldery i kanały ulgi zostały zaniedbane, a przepustowość Wrocławskiego Węzła Wodnego-obniżona.

W okresie 1955-1997 w czeskiej części zlewni Odry wybudowano 8 zbiorników o pojemności całkowitej 385,6 mln m3. Głównym zadaniem tych zbiorników jest zaopatrzenie w wodę. Znaczenie ich w ochronie przeciwpowodziowej jest małe, ponieważ usytuowane są wys oko w zlewni i zamykają stosunkowo niewielką jej powierzchnię, tj. 950 km2 wobec 7128 km2 powierzchni zlewni Odry na terytorium Republiki Czeskiej. Podczas ostatniej powodzi zbiorniki te nie odegrały żadnej roli.

Reasumując, obecny system ochrony przeciwpowodziowej dorzecza Odry składa się z następujących ważniejszych elementów technicznych:

Opisana infrastruktura techniczna nie jest w pełni wykorzystywana. Nie korzystano podczas powodzi okresu powojennego z polderów do obniżenia szczytu fali powodziowej. Obustronne obwałowanie Odry w rejonie Raciborza pogorszyło skuteczność ochrony miasta . (Szczegielniak, 1995). Rozstaw wałów w Brzegu oceniano jako zbyt wąski jeszcze przed ostatnią powodzią (Bortkiewicz, Szczegielniak, 1993). O obniżonej przepustowości Wrocławskiego Węzła Wodnego wspomniano wyżej.

Do pozytywnych cech tego systemu należy zaliczyć fakt braku wałów na odcinku o długości 55 km między Chałupkami a Koźlem. Dzięki temu wezbrana woda rozlewa się swobodnie na trasie zalewowej, a fale powodziowe są transformowane przez istniejącą naturaln ą retencję dolinową szacowaną na ok. 300 mln m3, tj. 5 mln m3na 1 km biegu rzeki (Piskorz, Klepacz, 1997). Istnieją zamiary obwałowania i tego odcinka Odry dla aktywizacji rolnictwa na obszarze doliny rzecznej. Zamiarom tym należałoby się przeciwstawić.

Retencję naturalną doliny Odry powyżej Wrocławia szacuje się na 1-1,5 km3, retencja ta, poza wspomnianym wyżej odcinkiem , niemal w całości jest odcięta przez obwałowania i jest "wykorzystywana" jedynie po przerwaniu wałów, jak to miało miejsce w tym r oku. Pojemność sumaryczna zbiorników i polderów, w założeniu pełnej ich sprawności, w tej części dorzecza wynosi około 660 mln m3, tj. 0,66 km3, co wobec objętości ostatniej fali powodziowej, która była rzędu kilku km3, daje ograniczone możliwości obniżen ia szczytu fali.

Przyczyny i przebieg powodzi w lipcu 1997 roku - nauki z powodzi wynikające

Powódź wywołały ulewne opady na południu kraju w dniach 3-8 lipca. Opady były wynikiem specyficznego układu ośrodków niżowych nad Europą południową i środkowo-wschodnią podczas gdy kraje Europy zachodniej były po wpływem wyżu znad Skandynawii, który za silał chłodnym powietrzem ciepłe, zasobne w parę wodną niże na południu. Cechą szczególną tej sytuacji atmosferycznej było duże natężenie i długi czas trwania opadów o wielkim zasięgu terytorialnym obejmującym Polskę, Czechy, Austrię i Słowację.

W dorzeczu Odry zanotowano rekordowo wysokie dobowe opady na posterunkach obserwacyjnych w miejscowościach: Racibórz - 88 mm, 7.07 (dotychczasowy rekord 50 mm), Wieluń - 79 mm, 6.07 (dotychczas 64 mm), Jelenia Góra - 97 mm, 6.07 (dotychczas 82 mm), Opo le - 96 mm, 6.07 (dotychczas 66 mm). Dobowe opady wyższe od 100 mm zanotowano na posterunkach: Głuchołazy - 150 mm, 6.07, Jarnołtówek - 131mm, 6.907, Karpacz - 121 mm , 6.07, Głubczyce - 112 mm, 6.07, Jakuszyce - 105 mm, 6.07, Kowary - 100 mm, 6.07, Lądek Zdrój - 160 mm, 7.07, Boguszów -123 mm, 7.07. Sumy opadów w okresie tych sześciu dni przekroczyły w zlewniach sudeckich dopływów Odry 200 mm, tj. około dwumiesięczną normę. W dorzeczu Nysy Kłodzkiej suma ta przekroczyła 250 mm. Opady tego samego rzędu wi elkości zanotowano w czeskiej części dorzecza Odry.

Nastąpił gwałtowny wzrost stanu wody - początkowo 5 lipca, w dorzeczu górnej Odry a następnie we wszystkich jej lewobrzeżnych górskich dopływach. 6 lipca na wszystkich rzekach dorzecza górnej i środkowej Odry został przekroczony stan alarmowy. Na Odrze od Chałupek do Gozdowic oraz na Nysie Kłodzkiej i Białej Lądeckiej przekroczone zostały najwyższe dotychczas (od ponad stu lat) obserwowane stany. Na przykład w Miedonii stan 1045 cm w dniu 9 lipca był wyższy o 20 m i 7 cm od dotychczasowego maksimum z 1 985 r., zaś w Krapkowicach stan 1025 cm w dniu 10 lipca był wyższy o 323 cm od maksimum z 1940 r. Ogólnie biorąc, dotychczasowe stany najwyższe zostały przekroczone o ponad 2 m na odcinku od granicy z Republiką Czeską do Opola i ponad 70 cm od Opola do Śc inawy (Stachy, 1997).

Kulminacje fal powodziowych górskich dopływów nałożyły się na falę Odry. Zbiorniki na Nysie Kłodzkiej, które miały zatrzymać falę z tej rzeki tak, aby dotarła do Odry po przejściu kulminacji tej ostatniej, zadania nie spełniły. Odpływ ze zbiornika Nysa w dniach 8-11 lipca utrzymywano na poziomie 1300 m3/s, a nawet 1500 m3/s, według wypowiedzi dyrektora Okręgowej Dyrekcji Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, R. Kosierba w Gazecie Wyborczej z dnia 16 lipca. W rezultacie zostało zatopione miasto Nysa a następn ie wskutek nałożenia się fal, Wrocław.

W dniach 18-20 lipca ponownie wystąpiły w Polsce południowej intensywne opady o sumach dobowych przekraczających 100 mm. Ponownie wzrosły gwałtownie stany wody, przekraczające poziom alarmowy o 2-3 m na Nysie Kłodzkiej, Bystrzycy, Kaczawie, Bobrze, Nys ie Łużyckiej. Wzrosły również stany Odry, jednak nie osiągnęły one maksimów pierwszej fali, przyczyniły się jednak do dłuższego utrzymywania się zalewów i stanu zagrożenia.

Z obecnej powodzi nasuwa się kilka ważnych spostrzeżeń, oto one:

Zawiodły prawie wszystkie przeciwpowodziowe budowle i urządzenia techniczne: wały, zbiorniki retencyjne na górskich dopływach Odry. Wały zostały przerwane w wielu miejscach na całej długości biegu Odry. Na niektórych odcinkach woda po prostu przelewała się przez wały , w tym również wybudowane w ostatnich latach. Wielkie zbiorniki retencyjne na Nysie Kłodzkiej okazały się bezużyteczne podczas pierwszego wezbrania. Obniżenie przepustowości WWW przyczyniło się do zwiększenia obszaru zalewu miasta.

Ważne elementy poniemieckiej infrastruktury przeciwpowodziowej jak poldery i kanału ulgi w czasach PRL i następnych zagospodarowano niezgodnie z ich przeznaczeniem: poldery zasiedlono lub zagospodarowano rolniczo, w kanałach ulgi powstały przeszkody. W rezultacie budowle te nie spełniły swego zadania, tj. nie obniżyły maksymalnych poziomów wody w Raciborzu, Brzegu, Opolu, Wrocławiu i innych miastach nad górna Odrą. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że gdyby te urządzenia były sprawne i zo stały uruchomione we właściwym czasie, rozmiar szkód byłby mniejszy, jednak zalania wymienionych miast nie można było i tak uniknąć, ponieważ przepływ maksymalny Odry był znacznie wyższy od przyjętego w projekcie zwymiarowania owych budowli.

Należy w tym miejscu zauważyć, że wały, zbiorniki i inne urządzenia techniczne, wykonane na wysokim poziomie techniki w najbogatszych krajach też okazują się zawodne przy wielkich powodziach. Dowiodły tego liczne przykłady, jak wielka powódź na Missisi pi w 1993 r., powodzie w Kalifornii i Północnej Dakocie w USA w 1997 r. oraz powodzie na Renie w 1993 i 1995r. Najbardziej nowoczesne budowle i urządzenia nie uchroniły tam przed olbrzymimi zniszczeniami i stratami szacowanymi na dziesiątki miliardów dola rów. Na Renie regulacja górnego odcinka rzeki dla potrzeb żeglugi spowodowała na tym odcinku trzykrotne przyspieszenie fali powodziowej i w konsekwencji przyczyniła się do wzrostu maksymalnych poziomów wody na dolnym odcinku i zalania Koblencji, Bonn i Ko lonii w grudniu 1993 i w styczniu 1995 r.

Podana wyżej uwaga o roli zbiorników dotyczy krajów gęsto zaludnionych. Są przykłady zbiorników w Afryce, Ameryce Południowej lub Syberii gdzie w słabo zaludnionym terenie wybudowano olbrzymie zbiorniki gromadzące całoroczny lub kilkuletni średni odpły w rzeki. Na przykład zbiornik utworzony przez zaporę na Nilu w Asuanie, Jezioro Nasera (Egipt), o długości 500 km i powierzchni 5120 km2 ma pojemność 157 km3 to jest dwukrotnie więcej, niż średnioroczna wartość odpływu Nilu równa 72 km3. Zbiorniki o takic h rozmiarach mogą oczywiście zatrzymać największa falę powodziową, jednak ich budowa w Polsce czy w ogóle w Europie, jest niemożliwa, spowodowałaby bowiem zatopienie olbrzymich, gęsto zaludnionych obszarów.

Cechą wyróżniająca kraje bogate w sytuacji większej klęski jak powódź jest niewielka liczba ofiar w stosunku do rozmiarów zniszczeń materialnych. O ile w Bangladeszu lub Indiach giną corocznie od powodzi tysiące osób, to w USA czy Europie Zachodniej gi ną tylko na ogół dziesiątki. Wynika to z wysokiego poziomu organizacji i wyposażenia, zwłaszcza łączności, służb powołanych do ochrony życia, przygotowania i zdyscyplinowania społeczeństwa oraz rozwiniętej infrastruktury technicznej.

W świetle doświadczeń ostatnich lat w USA, Kanadzie, Niemczech, Francji w Indiach i innych krajach utwierdza się pogląd, że urządzenia techniczne chronią skutecznie przed wezbraniami małymi lub przeciętnymi, natomiast zawodzą przy wielkich powodziach. Dlatego też coraz większy nacisk kładzie się tam na nietechniczne środki ochrony jak określenie obszarów ryzyka, właściwe zagospodarowanie przestrzenne dolin rzecznych, systematyczne przygotowanie odpowiednich służb i ludności na wypadek klęski itp.

W ciągu ostatnich 50 lat nastąpił gwałtowny wzrost zabudowy i zainwestowania na terenach zwiększonego ryzyka w dolinach wielkiej wody, tj. tam gdzie głębokość zalewu powodziowego sięgała kilku metrów, a prędkość wody była około 1 m/s i więcej. Wielkie osiedla mieszkaniowe powstały na tych terenach we Wrocławiu, Opolu, Nysie i Raciborzu. Wiele wsi i mniejszych miast wkroczyło z zabudową na te tereny. Niektórzy autorzy (Drobek, Heffner, 1985) i przedstawiciele władz uważali ten proces za dobroczynny efek t wykonywanych inwestycji hydrotechnicznych. Podstawa odpowiednich decyzji była wiara w skuteczną ochronę przed powodzią przez wały i zbiorniki. Wiara ta okazała się złudna, a skutki katastrofalne.

W wielu przypadkach najpierw inwestorzy wkraczali z zabudową na tereny zalewowe a następnie wymuszali na władzach budowę lub umacnianie wałów. W ten sposób rozkręcało się błędne koło: ochrona - zabudowa - straty; większa zabudowa - większe starty itp. Ostatnia powódź dostarczyła licznych przykładów ilustrujących ten proces.

System ostrzeżeń, informowania i ewakuowania zagrożonej ludności okazał się niesprawny, działał z opóźnieniem, a w pierwszych dniach powodzi - chaotycznie. Szczególnie dotkliwy był brak łączności na terenach zalanych, ponieważ łączność opierała się głó wnie na sieci telefonów przewodowych, zaś jak wiadomo z doświadczeń poprzednich powodzi, przewody telefoniczne i linie energetyczne jako pierwsze ulegają awarii już na początku wezbrania. W protokołach komisji badających przyczyny i skutki powodzi 1970, 1 972, 1977, 1979, 1980 r. i innych , zawsze jako najistotniejsze utrudnienie w akcji przeciwpowodziowej wymieniano brak łączności. Ówczesne wnioski pozostały aktualne również po obecnej powodzi.

Z niektórych bardzo ważnych posterunków obserwacyjnych IMGW brakowało istotnej informacji z powodu zerwanej łączności lub zalania bądź niedostępności na skutek powodzi. Zaważyło to na poprawności przetwarzanej informacji i prognoz. Zalana także została siedziba oddziału wrocławskiego IMGW - głównego źródła komunikatów, prognoz i ostrzeżeń, łączność z tym ośrodkiem była zerwana przez kilka dni.

Szkolenie pracowników komitetów przeciwpowodziowych odbywa się głównie w postaci kilkudniowych kursów, wykładów, co przynosi mierne efekty, ponieważ nie zmusza słuchaczy do samodzielnego podejmowania decyzji i rozwiązywania powstających w czasie akcji przeciwpowodziowej licznych problemów. W działaniach komitetów przeciwpowodziowych wszystkich szczebli w czasie ostatniej powodzi widoczny był duży udział improwizacji, natomiast mały - posunięć planowych.

Mieszkańcy zagrożonych miast i wsi na ogół nie reagowali na wezwania do ewakuacji. Powodem była bądź niewiara w ostrzeżenia, bądź obawa o swoją własność pozostawioną bez opieki. Gdy ich domy zostały zalane, ewakuacja była znacznie utrudniona, bo wymaga ła zastosowania łodzi, amfibii lub śmigłowców. W wielu przypadkach mieszkańcy skarżyli się na brak ostrzeżeń we właściwym czasie. To wszystko świadczyło o kompletnym nieprzygotowaniu ludności do zagrożenia powodziowego.

Bardzo istotną przyczyną istniejącej sytuacji w dziedzinie ochrony przeciwpowodziowej jest sprawa priorytetów omawiana wyżej w punkcie 2. Takimi priorytetami w latach PRL były ochrona terenów rolniczych i żegluga. Pierwszy z nich oznaczał konieczność o bwałowywania górnej Odry na całej długości, co w konsekwencji powodowało przyspieszenie i podwyższenie kulminacji fali powodziowej, a więc zwiększenie zagrożenia miast jak Racibórz, Opole i Wrocław. Drugi - konieczność regulacji koryta Odry powodującej ró wnież przyspieszenie kulminacji fali powodziowej, o czym była mowa w p.2 i dodatkowe zwiększenie zagrożenia.

5. Koncepcje władz i specjalistów zmierzające do usprawnienia ochrony przeciwpowodziowej dorzecza Odry

W ciągu ostatnich 50 lat opracowano kilka koncepcji w omawianej dziedzinie. Zmieniały się one w zależności od zmieniających się priorytetów w dziedzinie gospodarki wodnej oraz sytuacji gospodarczej kraju. Przytoczymy tu w skrócie ostatnie znane nam pog lądy osób kompetentnych sformułowane na początku br. (Piskorz, Klepacz, 1997). Wśród ważniejszych zamierzeń warto wymienić:

Zamierzenia te są w zróżnicowanym stanie zaawansowania. Piskorz i Klepacz rozważają w swej pracy hipotetyczny scenariusz realizacji wymienionych przedsięwzięć. Wydaje się jednak, że po ostatniej powodzi zamierzenia te powinny być poddane gruntownej rew izji.

Przy opracowaniu programu ochrony przeciwpowodziowej powinny być przede wszystkim uwzględnione doświadczenia ostatniej powodzi. Z tego punktu widzenia budowa zbiornika Racibórz i polderu Buków nie budzi wątpliwości. Zasługują na poparcie również zamier zenia mające na celu zwiększenie przepustowości koryta Odry w Koźlu i Raciborzu. Z drugiej strony zamierzenia dotyczące budowy obwałowań i rozwoju żeglugi budzą opory z powodów przedstawionych wyżej.

Ministerstwo Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa w swoich wnioskach z lipca ub.r., do Narodowego Programu Odbudowy i Modernizacji (dla terenów objętych klęską powodzi) z zakresu ochrony środowiska zaproponowało, o ile nam wiadomo, nastę pujące przedsięwzięcia do programu długofalowego (od 01.01. 1998):

a. W dziedzinie gospodarki wodnej, działania naprawcze i modernizacyjne:

Odtworzenie i udrożnienie koryt rzecznych, potoków wraz z ich regulacją i zabezpieczeniem, koszt szacunkowy 1000 mln PLN

Naprawa i modernizacja uszkodzonych obiektów hydrotechnicznych (szczególnie zbiorników wodnych), koszt 400 mln PLN

Usuwanie szkód popowodziowych na realizowanych obiektach objętych planem inwestycji centralnych, koszt 64 mln PLN,

Budowa infrastruktury przeciwpowodziowej (zbiorniki retencyjne, zbiorniki suche, poldery, jazy itp.) Koszt w całym kraju 2700 mln PLN. W budowie obecnie znajdują się następujące obiekty hydrotechniczne objęte planem inwestycji centralnych, (tu wymienia my tylko obiekty w dorzeczu Odry, ich kosztu nie znamy, E.B.,J.Ż.):

b. Odbudowa potencjału pomiarowego i modernizacja służby hydrologiczno-meteorologicznej:

Odbudowa i doraźna modernizacja sieci pomiaru opadów i stanu wody wraz z modernizacją systemów transmisji i przetwarzania danych, koszt 22 mln PLN;

Opracowanie i wdrożenie nowoczesnego systemu monitoringu warunków hydro-met, w tym budowa docelowej sieci radarów meteorologicznych (docelowo 8 radarów) oraz automatyzacja zbierania, przetwarzania danych, koszt całości 48 mln PLN. 1 radar kosztuje ok. 5 mln PLN, czas budowy trwa ok. 2 lat.

Prowadzenie badań dla oceny zanieczyszczenia środowiska, spowodowanego przez powódź w tym przede wszystkim badań jakości wód powierzchniowych i podziemnych oraz naniesionych w czasie powodzi namułów na tereny rolnicze i leśne. Przewiduje się rozszerzen ie zakresu i zwiększenie częstotliwości monitoringu wód powierzchniowych i podziemnych oraz badań namułów, koszt 15 mln PLN.

Komentarz do przytoczonych fragmentów programu MOŚZNiL nastręcza trudności, ponieważ nie wiemy, co z tych propozycji zostało włączone do Narodowego Programu Odbudowy i Modernizacji, do którego w czasie opracowania tej ekspertyzy nie mieliśmy dostępu. M ożemy podać jedynie uwagi natury ogólnej:

Należałoby wyjaśnić, co Autorzy wniosków MOŚZNiL rozumieją pod pojęciem "regulacji koryt rzecznych i potoków", czy prace o zasięgu lokalnym, czy regulację na całej długości rzeki, np. Odry. W tym ostatnim przypadku byłoby to przedsięwzięcie nader koszt owne, wieloletnie oraz o szkodliwych skutkach dla ochrony przeciwpowodziowej ze względów podanych w poprzednich punktach,

Zakończenie budowy obiektów realizowanych obecnie jest bezdyskusyjne. Wśród obiektów wymienionych wyżej, stopień wodny Malczyce nie odgrywa żadnej roli w ochronie przeciwpowodziowej,

W przytoczonych fragmentach programu nie widać pomysłów na rozwiązanie problemów istotnych, na przykład: zwiększenie przepustowości WWW, przepustowości koryta Odry w Raciborzu, Koźlu, Opolu i Brzegu, budowa zbiornika Racibórz, przywrócenie właściwej ro li polderów i kanałów ulgi, zagospodarowanie przestrzenne dolin wielkiej wody itd.

Nie widać zamierzeń prowadzących do usprawnienia działalności służb komitetów przeciwpowodziowych i służb ratowniczych, zwłaszcza zapewnienia niezawodnej łączności, jednoosobowego dowodzenia, szkolenia pracowników służb i przygotowywania ludności na wy padek klęski,

W zamierzeniach dotyczących modernizacji służby hydrologiczno - meteorologicznej na radary przeznacza się ok. 40 mln PLN na wszystkie zaś pozostałe potrzeby - 22 mln PLN.

Autorzy tego pomysłu nie udowodnili jeszcze jakie korzyści w czasie ostatniej powodzi przyniósł zainstalowany w 1995 roku w Leszczynach, 30 km od Katowic, radar meteorologiczny. Dorzecza górnej Odry i górnej Wisły są w zasięgu tego radaru, jednak niezn ane jest jakie informacje, istotne w czasie powodzi, dostarczał radar o natężeniu opadów i na ile były one poprawne. O radarach w ciągu kilku ostatnich lat pomysłodawcy mówią jako o możliwości, niewiele natomiast o realnych dokonaniach. Z zagranicznych do świadczeń (USA, Szwecja) wiemy, że w operacyjnej służbie prognoz hydrologicznych przydatność radarów okazała się mała, natomiast koszty zakupu i utrzymania - bardzo wysokie.

Wydaje się, że ta część programu powinna być poddana gruntownej rewizji, zaś główny nacisk położony na zapewnienie niezawodności całego systemu, w pierwszym rzędzie łączności i zapewnienie ciągłości obserwacji, transmisji danych i przetwarzania wyników w najbardziej ekstremalnych warunkach pogodowych i przy powodzi.

Potrzeba badań dla oceny zanieczyszczeń środowiska spowodowanych przez powódź nie budzi zastrzeżeń.

6. Wnioski autorów ekspertyzy

Przy rozważaniu programów ochrony przeciwpowodziowej należałoby zacząć od ustalenia priorytetów: czy ma to być ochrona wielkich miast czy też inne cele, bowiem ochrona terenów rolniczych zwiększa zagrożenie wielkich miast i odwrotnie. Wszystkiego równocze śnie obronić nie sposób. Po ustaleniu hierarchii celów można zająć się poszukiwaniem rozwiązań quasi optymalnych ograniczających straty innych zainteresowanych użytkowników powstałe w konsekwencji przyjęcia wybranej hierarchii.

Naszym zdaniem jako priorytet nr 1 należy przyjąć ochronę życia na całym zagrożonym obszarze, zaś w drugiej kolejności koncentrować wysiłki na ochronie miast, w następnej- na ochronie pozostałych zainteresowanych użytkowników.

Racjonalne jest założenie, iż nie można istotnie ograniczyć szkód gospodarczych bez zmiany obecnego użytkowania terenów zalewowych, natomiast można i trzeba ograniczyć zagrożenie życia ludzi.

Można to osiągnąć poprzez sprawny system informacyjny organizacyjny pozwalający ewakuować ludność terenów zagrożonych. Główne kierunki proponowanych działań to:

Wielkie wezbranie jest zjawiskiem naturalnym niemożliwym do opanowania przez człowieka, zaś szkody powodziowe wywoływane przez takie wezbranie są w głównej mierze skutkiem wkraczania człowieka z osadnictwem w doliny zalewowe. Wynika z tego, że najbardz iej skuteczną formą ochrony jest zmiana zagospodarowywania terenów zalewowych poprzez usunięcie lub ograniczenie zabudowy na obszarach zwiększonego ryzyka podczas zalewu. Realizacja tej zasady jest w Polsce ograniczona, ponieważ od wieków ukształtowało si ę osadnictwo nad rzekami; powstały wielkie miasta, zabytki i przemysł, których przeniesienie jest niemożliwe. Z drugiej strony w odniesieniu do wsi i małych miast wydaje się możliwe w ramach odbudowy przeniesienie części zabudowań z obszarów wielkiego ryz yka na tereny wyżej położone.

Ograniczenie potencjalnych szkód wymaga:

Istniejąca, a uszkodzona przez powódź na Odrze infrastruktura techniczna (wały, kanały ulgi, zapory i zbiorniki) powinna być odbudowana z uwzględnieniem zmian wynikających z doświadczeń ostatniej powodzi. Oto najważniejsze proponowane zmiany:

Przepustowość koryta rzeki w miastach powinna być zwiększona poprzez powiększenie istniejących lub budowę nowych kanałów ulgi. W szczególności przepustowość koryta Odry w Raciborzu, Koźlu, Opolu, Wrocławiu i Brzegu oraz w Nysie nie powinna być mniejsza od maksymalnych przepływów jakie wystąpiły w lipcu 1997 roku.

Przy odbudowie wałów należy brać pod uwagę, że zwężają one istotnie naturalną dolinę wielkiej wody, odcinają retencję dolinową powodując wzrost maksymalnego poziomu fali powodziowej i przyspieszają jej bieg w porównaniu do warunków doliny nieobwałowane j. Woda płynie bowiem wolniej w naturalnym rozlewisku, niż w rynnie utworzonej przez wały. Obecna powódź dostarczyła dobitnych dowodów, że na całej długości Odry wielka woda nie mieściła się w zawężonym przez obwałowania korycie. Z tych powodów w odniesie niu do wałów niecelowe będzie odtwarzanie dotychczasowej ich trasy i rozstawu, lecz należy poddać je rewizji i starać się rozstaw poszerzyć.

Wały w podstawie skarpy odpowietrznej powinny być wyposażone w drenaż. Podnosi to istotnie ich stateczność i zmniejsza radykalnie ilość awarii. W Japonii stwierdzono, że koszty na to poniesione szybko się zwracają, ponieważ naprawa awarii wałów kosztuj e znacznie drożej.

Powinna być przywrócona właściwa rola polderom. Te z nich, które nie mają urządzeń do sterowania dopływem, powinny być w takie urządzenia wyposażone.

Zbiornik w Raciborzu powinien być zbudowany - może on realnie zmniejszyć zagrożenie obszarów bezpośrednio poniżej zapory. W świetle rozmiarów tegorocznej powodzi trzeba jednak zweryfikować zarówno projektowaną pojemność rezerwy przeciwpowodziowej zbior nika, jak i zasady gospodarowania rezerwą.

W Niemczech po powodziach 1993 i 1995 roku na Renie postanowiono przywrócić ok. 256 mln m3 pojemności retencji dolinowej Górnego Renu przez utworzenie polderów i zalewów niesterowalnych na zawalu. Jest to program zwany renaturyzacją doliny rzecznej. Na leżałoby rozważyć podobne przedsięwzięcia proekologiczne na górnej i środkowej Odrze.

Wykonanie wszystkich tych zamierzeń poprawi sytuacje i ograniczy rozmiary szkód powodziowych, nie powinno jednak stwarzać złudzenia całkowitego bezpieczeństwa i powodować zaniechanie działań proponowanych wyżej w pp. 1 i 2.

Szersze omówienie strategii ochrony przeciwpowodziowej można znaleźć w naszych pracach z 1996 i 1997 roku wymienionych w spisie literatury.

7. Uwagi końcowe

W dniach od 10 do 12 września 1997 roku zorganizowano w Ustroniu "Forum naukowo-techniczne POWÓDŹ 1997" Jeden z niżej podpisanych, Janusz Żelaziński, uczestniczył w Forum i nasze uwagi końcowe zawierają pewne refleksje dotyczące poglądów dominujących w śr odowisku naukowców, hydrotechników i pracowników administracji związanych z gospodarką wodną i ochroną przeciwpowodziową.

Dominują poglądy tradycyjne sprowadzające się do wiary, iż zbiorniki, wały i regulacja koryt rzecznych to najskuteczniejsze sposoby ochrony, zaś zawodność tych urządzeń, która obnażyła powódź, to wynik wyłącznie zbyt małych nakładów na gospodarkę wodną . Realizacja znacznej liczby postulatów wysuwanych podczas Forum stanowiłaby klasyczny przykład kolejnego obrotu błędnego koła ochrony przeciwpowodziowej.

Wyznawcy podejścia tradycyjnego ignorują na ogół oczywiste fakty z doświadczeń powodzi za granicą i w kraju, szczególnie tej ostatniej. Konserwatyzm oraz interes branżowy sprowadzający się do uzyskania większych nakładów na inwestycje hydrotechniczne g óruje, niestety, nad zdrowym rozsądkiem i szerzej pojętym interesem społecznym.

Nowoczesne poglądy prezentowane na Forum przez pana Havno, Dyrektora Zakładu Gospodarki Wodnej Duńskiego Instytutu Hydrauliki z Kopenhagi w referacie pt. "Aktualne doświadczenia europejskie w sterowaniu powodziami na rzekach" jaskrawo kontrastowały z k onserwatyzmem polskich specjalistów. Poglądy p. Havno są bardzo zbliżone do naszych, przedstawionych wyżej.

Interesujący był również referat pana Michio Nagase z japońskiej Korporacji Oyo pt. "Problemy przecieków i wzmacniania wałów", prezentujący nowoczesne podejście do problemu i zalecający konieczność drenażu wałów.

Powszechnie ignorowana jest problematyka ochrony środowiska, dominuje podejście technokratyczne. W znacznej mierze jest to wynikiem niedostatecznej wiedzy obrońców środowiska na temat powodzi i realnych możliwości oddziaływania na jej przebieg. Wiara, że zalesianie stoków górskich i rozwój malej retencji zapobiegnie katastrofalnym powodziom jest złudzeniem równie szkodliwym z punktu widzenia ochrony przeciwpowodziowej, jak wiara w niezawodność środków technicznych. Zalesianie faktycznie jest korzystne dla środowiska i zdrowia ludzi, zaś mała retencja szkodzi środowisku mniej niż duże zbiorniki, regulacja rzek i wały. Natomiast znikoma skuteczność lansowanych przez ekologów zalesień i małej retencji łatwo wykazać, co wykorzystują hydrotechnicy kompromitując podejście proekologiczne do problemów gospodarki wodnej i ochrony przeciwpowodziowej. Zamiast rzeczowej dyskusji opartej na faktach mamy więc często eskalacje demagogii przez obydwie strony konfliktu.

Tylko nieliczni przedstawiciele gospodarki wodnej doceniają wagę planowania przestrzennego i koniecznych w tej dziedzinie zmian legislacyjnych. Dominuje pochodzące z minionej epoki przeświadczenie, że inwestycje w infrastrukturę gospodarki wodnej (w ty m ochrony przeciwpowodziowej) są dodatkiem do planów rozwoju przestrzennego. Trzeba jednoznacznie stwierdzić, iż wielkość zasobów wodnych oraz zasięg terenów zalewowych to podstawowe, fizyczne ograniczenia dla możliwości ekspansji człowieka i że próby pok onywania tych naturalnych ograniczeń poprzez zabiegi techniczne zawsze prowadzą do zagrożenia zdrowia i życia ludzi oraz degradacji środowiska.

Ostatnia powódź przekonała na ogół wszystkich zainteresowanych o wielkiej roli niezawodnej i trafnej informacji na temat aktualnych i prognozowanych zagrożeń. Konieczność rozwoju nowoczesnych, niezawodnych systemów informacji i prognoz dostrzegają wszy scy, rzecz w tym, aby to priorytetowe zadanie zostało szybko zrealizowane. Równie powszechne jest przekonanie o konieczności szerokiego programu edukacji dla służb przeciwpowodziowych i mieszkańców obszarów zagrożonych.

Warszawa, 15 września 1997

Literatura

Eryk Bobiński,
Janusz Żelaziński